czwartek, 4 października 2012

O spojrzeniach z "Nieznośnej lekkości bytu", które uszczęśliwiają

Wszyscy potrzebujemy, żeby ktoś na nas patrzył. Można by nas było podzielić na cztery kategorie, w zależności od tego, pod jakim typem spojrzenia pragniemy żyć.
Pierwsza kategoria marzy o spojrzeniu nieskończonej ilości anonimowych oczu, mówiąc inaczej, o spojrzeniu publiczności. [...]
Drugą kategorię tworzą ci, którym potrzeba do życia wielu spojrzeń znajomych oczu. Są to niezmordowani organizatorzy koktajli, przyjęć i kolacji. Są szczęśliwsi od ludzi pierwszej kategorii, którzy w momencie utraty publiczności mają wrażenie, że w salonie ich życia zgaszono nagle wszystkie światła. Prawie każdego spośród nich kiedyś to spotyka. Ludzie drugiej kategorii natomiast zawsze starają się o jakieś tam spojrzenia.[...]
Potem mamy trzecią kategorię – tych, którym do istnienia potrzebne jest spojrzenie ukochanego człowieka. Ich sytuacja jest równie niebezpieczna jak sytuacja ludzi pierwszej kategorii. Kiedyś przecież oczy ukochanego człowieka zamkną się i w sali zapanuje ciemność.
I wreszcie czwarta kategoria, najrzadziej spotykana: ci, którzy żyją pod wyimaginowanym spojrzeniem nieobecnych. To marzyciele.
                                                                                  Milan Kundera Nieznośna lekkość bytu
                                                                                       ( dawno temu zaczytywałam się w niej )

Którą kategorią jestem - chyba najbardziej tą trzecią, ale i czwartej mam w sobie pokłady, gdy myślę o bliskich, których już nie ma, ale właśnie w taki sposób ich odnajduję. Druga kategoria nie jest mi szczególnie bliska, choć czasem jej potrzebuję.


Łapiemy słońce spojrzeniem.
Takim znad wąsatego kubka z kawą.
Lampeduzianka w wiaderku je nosi, zahaczając o drobinki piasku,w które wplata jeszcze ciepłe promienie
i słowa, które tworzy na poczekaniu, łącząc z tymi rozumianymi przez nas.
Na łyżeczce dostaję od niej odrobinę czasu i zachłannie kartkuję strony, niekiedy łapiąc ją spojrzeniem.
Czasami schowa je pod okularami mamy, w których pozuje ze śmiałością.
Jezioro tuż za miastem przywodzi na myśl trochę lata.
Wspomnienia wyrzuciło na brzeg.
Robimy z nich babki piaskowe. 















I mała zapowiedź.
Dziś przyszła paczka - z książkami dla Niej - choć jeszcze malutka na to, by czytać je w taki sposób, w jaki zostały napisane, to nie mogłam się oprzeć, więc jednocześnie są tak bardzo dla mnie.
Będziemy snuły własne historie na podstawie obrazków.
Wkrótce napiszę więcej o każdej z nich.
Pierwsza czytelniczka to cudna rudowłosa - jak Tori Amos - Tilda wykonana przez moją kuzynkę.
Więcej mam takich ręcznie robionych perełek. 








22 komentarze:

  1. Gdy sie rozmarzam, w głowie tworzę światy, gdzie pełniąc jakieś role zdobywam uwagę różnego audytorium. Kiedy wyobrażam siebie jako pianistkę pojawiają sie rzesze zachwyconych melomanów:)
    To najbezpieczniejsze spojrzenia, zwykle oceniaja mnie dobrze, a zaraz potem pryskają razem z wyobrażeniem.
    W rzeczywistym świecie zwykle płoszą mnie przyglądacze....chociaż czasem lubię "być patrzona" udając, że tego nie dostrzegam, jest w tym trochę kokieterii:)

    Mamusiu, mam dla ciebie czas...słodkie:))czego chcieć więcej....cudzych spojrzeń?...eee

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięknie to wszystko ujęłaś - intrygująca pianistko - z jednej strony meloman z drugiej przyglądacz;)

      Usuń
  2. muszę przeczytać Twoją inspirację, kubeczek wąsaty macie świetny, a te ręczne domowe to spod Twoich paluszków wyszły ;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ręczne domowe to zręczne rączki kuzynki:)

      Usuń
  3. Piękna Tori :)
    Jak pięknie c córcią łapiecie wspólne chwile :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam cały karton książek ostatnio kupionych dla Lenki, które muszą trochę poczekać, ale jak je przeglądam, to mój P. się śmieje, że dają mi więcej radości niż dzieciom:)
    "Dźwięki kolorów" - tylko o tej książce czytałam, ale przeczuwam, że to cudowna podróż w głąb siebie i piękna historia; mam ją na swojej liście książek w przyszłości nabytych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pokochałam książeczki dla dzieci odkąd córeczka z nami - historie i ilustracje zapierają mi dech, a "Dźwięki kolorów" są tak cudne, że dawkuje sobie jak mogę. Napisz nieco u siebie o swoich książeczkowych skarbach:)

      Usuń
  5. Kunderę, mogę czytać, oglądać, słuchać...

    dziecięce książki, fajnie... wciąż mam kilka książek dzieci, swoich...

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnie zdjęcie córeczki cudowne, prawdziwa z niej "modelka" ;-))
    Fajnie jest mieć jezioro niedaleko siebie i móc czasem nad nie wyskoczyć :-) Super się chyba tam wypoczywa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie mamy dużo jezior i korzystamy jak się da.

      Usuń
  7. adorable... the shots are so cute!

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziewczyna ma bardzo ładną czapeczkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest wydziergana przeze mnie niestety, ale dziękujemy:)

      Usuń
  9. Nie mogę się napatrzeć na Twoją córeczkę :)
    Pewnie w tęsknocie za moja ...przyszłą !

    OdpowiedzUsuń
  10. Rany jak dawno mnie tu nie było! ;/ ...z zapałem nadrabiam wszystkie wpisy, nie mogąc się nadziwić jak Maleńka urosła! Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja gdy oglądam stare zdjęcia też nie mogę się nadziwić:)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...