poniedziałek, 31 sierpnia 2015

"Ziarno narodzin" wraz z "Dziewczyną z Kamienia"

Na początku była Mama. Mama była od zawsze. Oczywiście nie pamiętam naszego pierwszego spotkania, tego najpierwszego z pierwszych. Szkoda, że dzieci nie zapamiętują chwili swego przyjścia na świat i nie noszą potem w sobie przez całe życie tego, co wtedy poczuły i zobaczyły po raz pierwszy. Dobrze byłoby takie ziarno narodzin mieć w głowie, oglądać je i analizować w nieskończoność, wracać do nieskażonego żadnym uprzedzeniem obrazu. Tak jednak nie jest.  
Pierwsze „zapamiętane” obrazy naszej przeszłości nigdy nie są naprawdę „pierwsze”, stają się nimi dopiero po odsianiu przez świadomość wszystkich wcześniejszych chaotycznych i niezrozumiałych przebłysków.
                                                                                                    Izabella Cywińska Dziewczyna z Kamienia


Zapisane w lipcu:

Próbuję dopowiedzieć ciąg dalszy, wciąż z marnym skutkiem. 
Dojrzewam do tego, by uwierzyć, ale tak trudno, gdy jest wciąż poza zasięgiem wzroku. 
Domyślam się go, intensywnie czuję, mimo że on taki nienachalny, delikatny,
znający język czkawki i przeciągnięć.  
Czekam na spotkanie. 

A w ogrodzie drzewo morwowe obrodziło jak nigdy.
Drobne owoce, podobne do jeżyn, słodyczą rozlewają się w ustach.
Lądują na dywanach firan, by później przechodząc przez malutkie paluszki CasaBlanki trafić do słoiczków, butelek. 
Wiśnia w tym roku też uśmiechała się owocem i malina zaświeciła na różowo. 
Takie bogactwo. 
A w sierpniu znajdziemy LeoNarda wraz z pierwszymi śliwkami. 







Ostatni dzień sierpnia:

Znam już jego buzię, każdą minę rozmieniam na drobne, nad przeciągnięciem pochylona jestem i nad pomrukiem, a gdy głodny zapłacze, spieszę z pomocą, a karmienie to cały ocean bliskości.  Tyle czasu we śnie, że cieszy każda aktywność. W czwartek minie miesiąc, odkąd się zobaczyliśmy.
CasaBlanka - starsza siostra - czuła, opiekuńcza, zawsze gotowa do pomocy. Zaakceptowała i pokochała tak naturalnie, po prostu.














Dziewczyna z Kamienia ( podarunek urodzinowy dla koleżanki ) znalazła mnie w ogrodzie i uwiodła tekstem zamieszczonym na początku. Pierwsza książka chwycona po narodzinach i jak wielka. Wkrótce ją sobie podaruję. 



9 komentarzy:

  1. Gratuluję :) I czeszę się, Twoją radością! Miejcie wspaniały czas piękna rodzino :* Ściskam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudny Leoś, cudna Starsza Siostra:-) Delektuj się momentami!

    OdpowiedzUsuń
  3. ... a u Ciebie taki RAJ...
    ... wyczekiwałam, pamiętając Twe słowa z ostatniego postu: " jeszcze niecałe dwa miesiące"
    i teraz cieszę się Waszym szczęściem i "zazdroszczę" takiego BOGACTWA:)) Gratuluję:)*

    OdpowiedzUsuń
  4. ależ ten Wasz LeoNard jest PIĘKNY!
    dużą kupę szczęścia i radości da Was :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie! Śmieję się do monitora jak głupia:D Ściski i gratki!

    OdpowiedzUsuń
  6. ,,Jesteś...z każdym dniem bardziej Tutaj" Przepięknie, głębia twych myśli jak zawsze mocno zachwyca i wzrusza.
    Gratuluję, cudowności z małą Istotą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i czekam na Ciebie na Twoim blogu:)

      Usuń
  7. Jaki cudowny, piękny synek! Gratuluję mamo:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję wszystkim za słowa, LeoNard macha do Was nie tylko rączkami, ale i nóżkami;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...