Czerwony Kapturek zdąża do Was z koszyczkiem pełnym skarbów na Święta...
sobota, 30 marca 2013
czwartek, 14 marca 2013
Zaspy zamyślenia na ulicy Czereśniowej
Wychodzimy z zimy trochę bladzi
Trochę jakby z zaspy zamyślenia... Adam Ziemianin
Mimo iż lornetką pragnienia próbujemy dostrzec wiosenne projekcje,
zima uniemożliwia nam seans.
Szukamy w ogródku (naszym), gdzie wiosenna praca jeszcze nietknięta, tych w których nikt nie wierzy.
Zimowy sen wciąż trwa.
Tak bardzo chciałabym się już obudzić.
– Widzisz – powiedziała – tyle jest tego, co nie znajduje sobie miejsca ani latem, ani jesienią, ani na wiosnę. To wszystko, co jest nieśmiałe i zagubione. Niektóre rodzaje nocnych zwierząt i tacy, którzy nigdzie nie pasują i w których nikt nie wierzy... Trzymają się na uboczu cały rok. A potem kiedy jest spokojnie i biało i kiedy noce stają się długie, a wszyscy posnęli snem zimowym – wtedy wychodzą.
Tove Jansson Zima Muminków
A na sznurze zamiast prania smaganego ciepłym powietrzem, wciąż jeszcze zimowe książeczki.
Znamy już wszystkich bohaterów ulicy Czereśniowej i zimowe przygody opowiadamy sobie wspólnie, choć w książce nie pada ani jedno słowo. Czekamy z utęsknieniem na Wiosnę na ulicy Czereśniowej .
Jest jeszcze O zimie - gdzie ilustracje delikatne, zwiewne - mimo zimowej aury.
Mój tajemniczy ogród świata
Nadzieja
Nadzieja bywa, jeżeli ktoś wierzy,
Że ziemia nie jest snem, lecz żywym ciałem,
I że wzrok, dotyk ani słuch nie kłamie.
A wszystkie rzeczy, które tutaj znałem,
Są niby ogród, kiedy stoisz w bramie.
Wejść tam nie można. Ale jest na pewno.
Gdybyśmy lepiej i mądrzej patrzyli,
Jeszcze kwiat nowy i gwiazdę niejedną
W ogrodzie świata byśmy zobaczyli.
Niektórzy mówią, że nas oko łudzi
I że nic nie ma, tylko się wydaje,
Ale ci właśnie nie mają nadziei.
Myślą, że kiedy człowiek się odwróci,
Cały świat za nim zaraz być przestaje,
Jakby porwały go ręce złodziei.
Czesław Miłosz
Pierwsze ogródkowe zdjęcia z późnej wiosny, kiedy jeszcze bezpańsko stał wiele lat i powoli zapominał zapach dłoni grzebiącej niegdyś w jego progach.
Malutka nadzieja była, że będzie nasz.
Teraz staję przy furtce i głaszczę kłódkę.
I choć nie wiem nic o pielęgnacji ziemi,
to jednak mam nadzieję, że zapał z oddaniem zrobią swoje.
I zielone drzwi do szopki, drzwi, których już nie ma.
Otworzyłam za to te w sobie na pierwszą wiosnę we własnym przykamienicznym ogródku.
Trochę jakby z zaspy zamyślenia... Adam Ziemianin
Mimo iż lornetką pragnienia próbujemy dostrzec wiosenne projekcje,
zima uniemożliwia nam seans.
Szukamy w ogródku (naszym), gdzie wiosenna praca jeszcze nietknięta, tych w których nikt nie wierzy.
Zimowy sen wciąż trwa.
Tak bardzo chciałabym się już obudzić.
– Widzisz – powiedziała – tyle jest tego, co nie znajduje sobie miejsca ani latem, ani jesienią, ani na wiosnę. To wszystko, co jest nieśmiałe i zagubione. Niektóre rodzaje nocnych zwierząt i tacy, którzy nigdzie nie pasują i w których nikt nie wierzy... Trzymają się na uboczu cały rok. A potem kiedy jest spokojnie i biało i kiedy noce stają się długie, a wszyscy posnęli snem zimowym – wtedy wychodzą.
Tove Jansson Zima Muminków
A na sznurze zamiast prania smaganego ciepłym powietrzem, wciąż jeszcze zimowe książeczki.
Znamy już wszystkich bohaterów ulicy Czereśniowej i zimowe przygody opowiadamy sobie wspólnie, choć w książce nie pada ani jedno słowo. Czekamy z utęsknieniem na Wiosnę na ulicy Czereśniowej .
Jest jeszcze O zimie - gdzie ilustracje delikatne, zwiewne - mimo zimowej aury.
Mój tajemniczy ogród świata
Nadzieja
Nadzieja bywa, jeżeli ktoś wierzy,
Że ziemia nie jest snem, lecz żywym ciałem,
I że wzrok, dotyk ani słuch nie kłamie.
A wszystkie rzeczy, które tutaj znałem,
Są niby ogród, kiedy stoisz w bramie.
Wejść tam nie można. Ale jest na pewno.
Gdybyśmy lepiej i mądrzej patrzyli,
Jeszcze kwiat nowy i gwiazdę niejedną
W ogrodzie świata byśmy zobaczyli.
Niektórzy mówią, że nas oko łudzi
I że nic nie ma, tylko się wydaje,
Ale ci właśnie nie mają nadziei.
Myślą, że kiedy człowiek się odwróci,
Cały świat za nim zaraz być przestaje,
Jakby porwały go ręce złodziei.
Czesław Miłosz
Pierwsze ogródkowe zdjęcia z późnej wiosny, kiedy jeszcze bezpańsko stał wiele lat i powoli zapominał zapach dłoni grzebiącej niegdyś w jego progach.
Malutka nadzieja była, że będzie nasz.
Teraz staję przy furtce i głaszczę kłódkę.
I choć nie wiem nic o pielęgnacji ziemi,
to jednak mam nadzieję, że zapał z oddaniem zrobią swoje.
I zielone drzwi do szopki, drzwi, których już nie ma.
Otworzyłam za to te w sobie na pierwszą wiosnę we własnym przykamienicznym ogródku.
czwartek, 7 marca 2013
"Strasznie głośno" pomiędzy słowami i "niesamowicie blisko" serca...
Są takie książki, które od pierwszych słów komunikują się z tobą.
A miniaturowe mikrofony? Co by było, gdyby ludzie je połykali i gdyby te mikrofony przesyłały bicie do ubrań? Jeżdżąc na deskorolce po ulicy, słyszałoby się bicie serca innych ludzi, a oni słyszeliby twoje, działałoby to jak sonar. Zastanawia mnie tylko jedno: czy wszystkie serca zaczynałyby bić równocześnie, tak jak to jest u kobiet, które, kiedy mieszkają razem, dostają w tym samym czasie miesiączki, o czym akurat wiem, choć tak naprawdę wcale nie chcę wiedzieć. Byłoby to niesamowite tyle, że ten oddział w szpitalach gdzie rodzą się dzieci, dzwoniłby jak kryształowy żyrandol na mieszkalnej barce, bo niemowlęta nie miałyby czasu, by zgrać rytm swoich serc. A na mecie nowojorskiego maratonu bicie serc brzmiałoby jak kanonada artyleryjska.
Dziewięcioletni Oskar -zamykający się jak w śpiworze przed swoją mamą po śmierci taty,
piszący regularnie listy do Stephena Howkinga (brytyjskiego astrofizyka, kosmologa, fizyka teoretyka)
z wyrazami gotowości, by zostać jego protegowanym, wynalazca, frankofil, kolekcjoner, który odnajduje osobliwy sposób, by poradzić sobie ze stratą najbliższej osoby.
Jednak nie tylko o nim jest ta historia.
Powieść jest jednak wielowymiarowa.
Nie ma tu jednak jednego oskarowego narratora - nadającego dziecięcego ducha opowieści.
Jest także dziadek i jego nieprawdopodobna historia :
Każdy dzień był jakby przykuty do poprzedniego. Ale tygodnie miały skrzydła . Ci którzy są przekonani, że sekunda jest szybsza niż dziesięć lat, nie żyli moim życiem.
Mam Ci tyle do powiedzenia ale problem w tym, że zaczyna mi brakować czasu, miejsca, ten zeszyt się zapełnia, a końca nie widać,rozejrzałem się dziś rano po mieszkaniu po raz ostatni i wszystko było zapisane, słowa pokrywały ściany i lustra, zwinąłem chodniki by móc pisać na podłodze, pisałem na szybach i butelkach wina, które dostawaliśmy i które pozostawały niewypite, chodzę w koszuli z krótkimi rękawami nawet wtedy, kiedy jest zimno, bo moje ramiona też stały się stronicami zeszytu. Ale zbyt wiele jest do wyrażenia.
Jest i babcia, z której wypływa niespokojny ocean wydarzeń równie zadziwiających, bo przecież połączonych z dziadkiem.
Zabawna,
zastanawiająca,
nietuzinkowa,
nadzwyczajna.
A wizualna strona?
Fascynujące było to, co wyczytałem w "National Geographic", a mianowicie, że obecnie żyje więcej ludzi niż zmarło ich w całej historii ludzkości, innymi słowy, gdyby wszyscy jednocześnie chcieli zagrać Hamleta, nie mogliby, bo zabrakłoby czaszek.
Jeden z jego piękniejszych wynalazków:
Tej nocy przed zaśnięciem wymyśliłem specjalny system drenów, które byłyby zainstalowane pod każdą poduszką w Nowym Jorku i łączyły się ze zbiornikiem w Central Parku. Kiedy ludzie płakaliby w łóżku , wszystkie łzy spływałyby w jedno miejsce i rano facet od prognozy pogody mógłby informować, czy poziom łez w zbiorniku podniósł się, czy opadł, i wiedziałoby się, czy cały Nowy Jork jest w dołku, czy nie. A kiedy zdarzałoby się coś naprawdę strasznego - jak atak nuklearny, albo przynajmniej bakteriologiczny - wtedy zawyłaby niesamowicie głośna syrena, nakazując wszystkim, żeby szli do parku układać wokół zbiornika worki z piaskiem.
Mogłabym cytować w nieskończoność, bo i książka jest jednym wielkim cytatem, wszystko tam tętni, nawołuje, próbuje cię odnaleźć.
Film na podstawie powieści wciąż przede mną.
Gdyby można było wybrać książki, które zapomniałoby się natychmiast po przeczytaniu, ta z pewnością byłaby moim faworytem, tak bardzo chciałabym ją poznawać wciąż od nowa.
Do powieści tak smakowitej polecam domowe ciasteczka maślane.
Delektujcie się więc słowami i pieczonymi cudeńkami.
niedziela, 24 lutego 2013
"Mapy" Mizielińskich pokazują drogę do "Życia Pi", które z pewnością nie było "pod krawatem".
Odkąd mam Lampeduziankę, uwielbiam robić prezenty innym dzieciom.
Bardziej wiem czego i gdzie szukać.
Znajduję, dopasowuję do temperamentu, charakteru, niekiedy też rodziców, którzy będą mieli milion pomysłów na wykorzystanie podarunku.
Starszemu o dwa lata kuzynowi Lampeduzy przynieśliśmy w urodzinowym darze podróże - od bliskich, po najdalsze - z całym bagażem kulturowym ( Mapy Aleksandra Mizielińska, Daniel Mizieliński ) zamknięte w księdze tak pięknej graficznie, kolorystycznie i treściowo, że przepadłam z nią na długi czas
oraz wyobraźnię do rozrzucenia na 368 stronach formatu A4 (O ja cię! Smok w krawacie! Magda Wosik
i Piotr Rychel)
Mapy
Z okładki:
Przełom w dziedzinie dziecięcych podróży palcem po mapie: imponujący atlas w stylu ilustrowanych map dawnych podróżników.
Ta książka zabierze was w niezwykłą podróż dookoła świata. Zobaczycie gejzery w Islandii, karawany na egipskiej pustyni i miasta Majów w Meksyku. W Anglii zagracie w krykieta, w Indiach poćwiczycie jogę, a w Chinach skosztujecie stuletnich jaj. W Australii zadziwi was dziobak, w Finlandii - noc polarna, a na Madagaskarze - ogromny baobab. Odkryjecie najciekawsze zakątki świata i zachwycicie się jego różnorodnością.
51 ogromnych map poprowadzi was przez 42 kraje i 6 kontynentów. Na każdej z nich znajdziecie niezliczone ilustracje, szczegóły i ciekawostki, które przeniosą was w wyjątkowe miejsca i sprawią, że zapragniecie dowiedzieć się jeszcze więcej. Udanej podróży!
Wiedziałam od razu, że dla czterolatka to będzie wspaniała przygoda.
Gdy przeglądaliśmy mapy, powiedział, że wybiera się z rodzicami na wakacje do Paryża.
Jak skończył wypowiadać nazwę stolicy, już byliśmy we Francji.
Zadziwiony tym, że jada się tam ślimaki i żabie udka, stwierdził, że pozostanie raczej przy bagietkach
i rogalikach. A kasztany wykorzysta jesienią w przedszkolu w bardziej twórczy sposób.
O ja cię! Smok w krawacie!
Z okładki:
Wielka księga mazanek, czyli zabawnych zadań do rysowania, które - inaczej niż zwykłe kolorowanki - rozwijają wyobraźnię przez twórcze rysowanie! Autorski pomysł Magdy Wosik i Piotra Rychela daje dzieciom możliwość nieskrępowanej, twórczej aktywności w niesamowitym bajkowym świecie. W krainie Dyrdymalii pełno wszelkiej maści smoków i rycerzy, królów i królewien, błaznów, czarownic, magów, duchów, stworów i potworów… Można tu rysować, malować, gryzmolić, bazgrolić, ile dusza zapragnie, a wyobraźnia pozwoli! Aż 368 stron formatu A4! To świetna zabawa dla każdego dziecka przez długi czas!
Spodobały mi się ilustracje, pomysłowość i dowcip. My jeszcze poczekamy.
Dzisiaj Życie Pi w 3D w gronie kobiet.
Na tę ucztę czekałam, odkąd kilka lat temu przeczytałam powieść Yanna Martela.
Pamiętam ogromne emocje, śmiech do łez przy czytaniu jednego z dialogów, otwarte usta i opuszczone ręce z wypadającą z nich książką, gdy doczytałam ostatnią stronę.
Filmowa podróż mojego życia nawiązując do słów z plakatu filmowego?
Bardziej wiem czego i gdzie szukać.
Znajduję, dopasowuję do temperamentu, charakteru, niekiedy też rodziców, którzy będą mieli milion pomysłów na wykorzystanie podarunku.
Starszemu o dwa lata kuzynowi Lampeduzy przynieśliśmy w urodzinowym darze podróże - od bliskich, po najdalsze - z całym bagażem kulturowym ( Mapy Aleksandra Mizielińska, Daniel Mizieliński ) zamknięte w księdze tak pięknej graficznie, kolorystycznie i treściowo, że przepadłam z nią na długi czas
oraz wyobraźnię do rozrzucenia na 368 stronach formatu A4 (O ja cię! Smok w krawacie! Magda Wosik
i Piotr Rychel)
Mapy
Z okładki:
Przełom w dziedzinie dziecięcych podróży palcem po mapie: imponujący atlas w stylu ilustrowanych map dawnych podróżników.
Ta książka zabierze was w niezwykłą podróż dookoła świata. Zobaczycie gejzery w Islandii, karawany na egipskiej pustyni i miasta Majów w Meksyku. W Anglii zagracie w krykieta, w Indiach poćwiczycie jogę, a w Chinach skosztujecie stuletnich jaj. W Australii zadziwi was dziobak, w Finlandii - noc polarna, a na Madagaskarze - ogromny baobab. Odkryjecie najciekawsze zakątki świata i zachwycicie się jego różnorodnością.
51 ogromnych map poprowadzi was przez 42 kraje i 6 kontynentów. Na każdej z nich znajdziecie niezliczone ilustracje, szczegóły i ciekawostki, które przeniosą was w wyjątkowe miejsca i sprawią, że zapragniecie dowiedzieć się jeszcze więcej. Udanej podróży!
Wiedziałam od razu, że dla czterolatka to będzie wspaniała przygoda.
Gdy przeglądaliśmy mapy, powiedział, że wybiera się z rodzicami na wakacje do Paryża.
Jak skończył wypowiadać nazwę stolicy, już byliśmy we Francji.
Zadziwiony tym, że jada się tam ślimaki i żabie udka, stwierdził, że pozostanie raczej przy bagietkach
i rogalikach. A kasztany wykorzysta jesienią w przedszkolu w bardziej twórczy sposób.
O ja cię! Smok w krawacie!
Z okładki:
Wielka księga mazanek, czyli zabawnych zadań do rysowania, które - inaczej niż zwykłe kolorowanki - rozwijają wyobraźnię przez twórcze rysowanie! Autorski pomysł Magdy Wosik i Piotra Rychela daje dzieciom możliwość nieskrępowanej, twórczej aktywności w niesamowitym bajkowym świecie. W krainie Dyrdymalii pełno wszelkiej maści smoków i rycerzy, królów i królewien, błaznów, czarownic, magów, duchów, stworów i potworów… Można tu rysować, malować, gryzmolić, bazgrolić, ile dusza zapragnie, a wyobraźnia pozwoli! Aż 368 stron formatu A4! To świetna zabawa dla każdego dziecka przez długi czas!
Spodobały mi się ilustracje, pomysłowość i dowcip. My jeszcze poczekamy.
Dzisiaj Życie Pi w 3D w gronie kobiet.
Na tę ucztę czekałam, odkąd kilka lat temu przeczytałam powieść Yanna Martela.
Pamiętam ogromne emocje, śmiech do łez przy czytaniu jednego z dialogów, otwarte usta i opuszczone ręce z wypadającą z nich książką, gdy doczytałam ostatnią stronę.
Filmowa podróż mojego życia nawiązując do słów z plakatu filmowego?
niedziela, 17 lutego 2013
Czy pod kolorowym niebem jesteśmy szczęśliwsi?
-Co w takim razie robią pozaziemskie koty?
-Ten nasz, powiedziałbym, zamieszanie na niebie.
-Ale dlaczego? - pyta Oskar
-Może sobie myślą, że pod kolorowym niebem ludzie będą szczęśliwsi.
-A są?
-Tego nie wiem, z ludźmi to skomplikowana sprawa.
Anna Neborowa Oskar i Mimi
Lampeduzianka dwulatka od 8 lutego.
Słowa wplata nam we włosy, zdania złożone wkłada w nasze przemilczenia.
Snujemy wspólnie opowieść o szczęściu...
Akwarelami dorysowujemy ilustracje do dnia, słońce, gdy go brakuje, zielenią wypełniamy kartkę.
Puzzle, które uwielbia, układają się we wzory naszej codzienności po brzegi wypełnionej Malutką.
Wchodzimy w świat ilustracji, kartkując strony książek dla dzieci, które już wypożyczamy z dziecięcego oddziału biblioteki.
W tamten weekend przyjęcie urodzinowe z udziałem dzieci i tort z pokruszonymi michałkami w białej czekoladzie... .
Kolejna z serii:
Kuzyn został pourodzinowo i na drugi dzień niczym Niebieska Kotka i Pies Oskar z książeczki Anny Neborowej tęczą łączyli swoje kartki balansując delikatnie pędzelkiem na jej krańcach.
Ilustracje w Oskarze i Mimi czarują.
Zostajemy na dłużej, opowiadamy własną historię uzupełnianą tekstem.
Czasem zapatrzone milczymy, bo obraz wystarcza.
Ja staję się Ultramaryną, Ona Modrym Błękitem, ja Ochrą Żółtą, Ona Sieną Paloną.
Lampeduzianka uwielbia historię dziewczynki w czarnej sukience (bo tak praktycznie)
mieszkającej z zaczytanym kotem Profesorem w zielonych kapciach.
Pies Oskar i Mimi odnajdują się pod tęczowym niebem.
Miasto barwne nie tylko kolorem, ale i słowem dorzuconym do opowieści przez kubek mleka, bądź czajnik.
O przyjaźni w kolorach i kotach biegających z pędzlem po niebie... .
Tym bardzie przemawia, że od kilku miesięcy kolorów na niebie brak - ale wiosna tuż za rogiem.
-Ten nasz, powiedziałbym, zamieszanie na niebie.
-Ale dlaczego? - pyta Oskar
-Może sobie myślą, że pod kolorowym niebem ludzie będą szczęśliwsi.
-A są?
-Tego nie wiem, z ludźmi to skomplikowana sprawa.
Anna Neborowa Oskar i Mimi
Lampeduzianka dwulatka od 8 lutego.
Słowa wplata nam we włosy, zdania złożone wkłada w nasze przemilczenia.
Snujemy wspólnie opowieść o szczęściu...
Akwarelami dorysowujemy ilustracje do dnia, słońce, gdy go brakuje, zielenią wypełniamy kartkę.
Puzzle, które uwielbia, układają się we wzory naszej codzienności po brzegi wypełnionej Malutką.
Wchodzimy w świat ilustracji, kartkując strony książek dla dzieci, które już wypożyczamy z dziecięcego oddziału biblioteki.
W tamten weekend przyjęcie urodzinowe z udziałem dzieci i tort z pokruszonymi michałkami w białej czekoladzie... .
| Kartki wykonane własnoręcznie przez gości |
Kolejna z serii:
![]() |
| Ilustracja : Emilia Dziubak |
Kuzyn został pourodzinowo i na drugi dzień niczym Niebieska Kotka i Pies Oskar z książeczki Anny Neborowej tęczą łączyli swoje kartki balansując delikatnie pędzelkiem na jej krańcach.
Ilustracje w Oskarze i Mimi czarują.
Zostajemy na dłużej, opowiadamy własną historię uzupełnianą tekstem.
Czasem zapatrzone milczymy, bo obraz wystarcza.
Ja staję się Ultramaryną, Ona Modrym Błękitem, ja Ochrą Żółtą, Ona Sieną Paloną.
Lampeduzianka uwielbia historię dziewczynki w czarnej sukience (bo tak praktycznie)
mieszkającej z zaczytanym kotem Profesorem w zielonych kapciach.
Pies Oskar i Mimi odnajdują się pod tęczowym niebem.
Miasto barwne nie tylko kolorem, ale i słowem dorzuconym do opowieści przez kubek mleka, bądź czajnik.
O przyjaźni w kolorach i kotach biegających z pędzlem po niebie... .
Tym bardzie przemawia, że od kilku miesięcy kolorów na niebie brak - ale wiosna tuż za rogiem.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






























