wtorek, 1 listopada 2011
Samodzielne siadanie na dobre opanowane...
A dzisiaj w Trójce jeden z redaktorów opowiadał niezwykłą historię o rodzinie z Mali w Afryce, która miała siedmioro dzieci i wszystkie umierały przed upływem miesiąca. Przerażeni rodzice postanowili więc przechytrzyć Śmierć i wpadli na pomysł, by ósmemu synowi dać imię, na które nie połasi się Śmierć i padło na osła. Syn dożył osiemdziesięciu lat...
A dzisiaj w Trójce jeden z redaktorów opowiadał niezwykłą historię o rodzinie z Mali w Afryce, która miała siedmioro dzieci i wszystkie umierały przed upływem miesiąca. Przerażeni rodzice postanowili więc przechytrzyć Śmierć i wpadli na pomysł, by ósmemu synowi dać imię, na które nie połasi się Śmierć i padło na osła. Syn dożył osiemdziesięciu lat...
poniedziałek, 31 października 2011
Umiejętności lampeduzańskie.
A za nami już pierwsze raczkowanie, które już pod koniec sierpnia było pełzaniem, a jakiś miesiąc temu zmieniło się w piękne i pełne raczkowanie i to z zadziwiającą prędkością, a i głośne, bo panelowe człapanie słychać może nawet u sąsiada :)
Od dwóch tygodni jest też wspinaczka meblowa, która być może przygotowuje w przyszłości do skałkowej, bądź wysokogórskiej. Stanie na nogach to teraz najlepsza przygoda.
A Lampeduza Alicją po drugiej stronie lustra...
Od dwóch tygodni jest też wspinaczka meblowa, która być może przygotowuje w przyszłości do skałkowej, bądź wysokogórskiej. Stanie na nogach to teraz najlepsza przygoda.
A Lampeduza Alicją po drugiej stronie lustra...
niedziela, 16 października 2011
Nie dopisuję, choć mam to ciągle w zamyśle... od jutra słyszane tak często w sobie, lecz czas nie jest dla mnie łaskawy, omija mnie z daleka ostatnio, bo wróciłam do pracy, a później Lampeduzy moc obejmuje mnie najsilniej.
A w czwartek Dzień Nauczyciela na słodko, od dzieci też słodszych tego dnia, czekoladowych jak prezenty od nich otrzymane, a i różami usłali mi drogę do domu.
A w czwartek Dzień Nauczyciela na słodko, od dzieci też słodszych tego dnia, czekoladowych jak prezenty od nich otrzymane, a i różami usłali mi drogę do domu.
niedziela, 2 października 2011
Październikowe mgieł objęcia
Poranne mleko rozlane w powietrzu zaowocowało letnią pogodą, spacerem niejednym, spotkaniem na zamku.
A wczoraj u znajomych domowych nalewek moc nie dla mnie, choć łyczek rumieńcem mnie oblał.
A Lampeduzianka w Zwierciadle się przeglądająca...
A wczoraj u znajomych domowych nalewek moc nie dla mnie, choć łyczek rumieńcem mnie oblał.
A Lampeduzianka w Zwierciadle się przeglądająca...
czwartek, 1 września 2011
We wtorek podczas spaceru zostały odnalezione dwie dolne kreseczki zębów, jeszcze nie przebiły się całkowicie, ale Pani Lampeduza Dziąsełko zmienia się powoli w Panią Lampeduzę Ząbek... .
A od dwóch tygodni pełzając przemierza przestrzenie salonu - wzniesiony wokół miejsca zabawy Chiński Mur nie straszny i forsowany regularnie, a za nim fascynująca kraina Kabli, niezbadane miasto zwane Podstołem, kominkowy zamek i mnóstwo najcenniejszych skarbów w postaci porzuconych kapci i wszystkiego co napotka po drodze.
A od dwóch tygodni pełzając przemierza przestrzenie salonu - wzniesiony wokół miejsca zabawy Chiński Mur nie straszny i forsowany regularnie, a za nim fascynująca kraina Kabli, niezbadane miasto zwane Podstołem, kominkowy zamek i mnóstwo najcenniejszych skarbów w postaci porzuconych kapci i wszystkiego co napotka po drodze.
poniedziałek, 29 sierpnia 2011
niedziela, 28 sierpnia 2011
sobota, 13 sierpnia 2011
Gość najmniejszy, a wielki...
Pierwszy raz widziany, jeszcze wszystko wiedzący, choć widzący na razie niewiele człowiek w wieku motylim przysiadł przy Lampeduzie-kuzynce.
Lampeduzy półświęto
Pół roku nie pozostawia obojętnym, a objętym objęciem obłym, bo ósemkowym, klepsydrowym, w którym Lampeduzi wiek przesypuje się delikatnie w czasie. Spóźniony wpis o dni pięć.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
