Dzisiaj wiodła mnie do pracy - na dwugodzinny dyżur - myśl o spotkaniu z osobą, dla której za pazuchą schowany miałam ten oto niewielki stosik.
Towarzysze mojej 9 miesięcznej wędrówki wgłąb siebie, poza siebie, dla siebie, choć jednocześnie tak bardzo wgłąb Kogoś we mnie. Kreśliłam mapy prowadzące do ukrytego we mnie Skarbu zaczynając od "Polki" Manueli Gretkowskiej, której tu zabrakło z racji tego, że
u tej osoby w poczytaniu wcześniej była. Ale jest za to fragment:
Widziałam go do szpiku kości i nic o nim nie wiem, nie wiem o czym śni.
Jest Oną czy Onym? Oddycha mną, popija moją krew.
Obydwoje maszerujemy przez kosmos.
Ono zanurzone we mnie, być może jeszcze wszechwiedzące.
Już ze śladem po anielskim palcu na twarzy.
Kabaliści mówią, że tuż przed narodzinami anioł delikatnie muska zagłębienie
między nosem, a ustami, zabierając wspomnienia boskich tajemnic i przeznaczenia.
I jeszcze jeden:
Gdzie jest Pola? ... Nie czuję jej pod palcami. Nie jest w środku niby wątroba czy inny narząd.
Ona jest w mojej głowie. Mogę się jej domyślać pod pępkiem, ale jej tam sobie nie wyobrażam.
Jest zupełnie gdzieś indziej. Pola ma duszę i rozrosła się we mnie. Jest w moich palcach, kiedy ją głaszczę, w ustach, kiedy ją w myślach całuję i właśnie w myślach, naprzeciwko mnie, śpi obok
w łóżeczku. Kiedy się budzi, wskakuje z powrotem i daje się kołysać w brzuch na spacerze.
Manuela Gretkowska Polka
I tak trwałam sobie z powiększającym się brzuszkiem i słowami Gretkowskiej na ustach - to był magiczny czas i tego życzę każdej przyszłej mamie - można się wtedy dowiedzieć dużo o sobie.
A Wy miałyście swoje ukochane słowa w ciąży poczytywanie?
Spotkanie nad wyraz udane i tyle dobrych wspomnień przywiodło, a droga usłana śniegiem...
poniedziałek, 13 lutego 2012
niedziela, 12 lutego 2012
Wczoraj wielkiego świętowania-Malutkiej Istotki-ciąg dalszy.
Ile w Niej zadziwienia, zachwytu i już odwagi :)
Spokojna, uważna, dokładna - gości od progu częstowała uśmiechem,
później miała kilka słów - japońskich :) dla każdego - przybysze
nie zaopatrzyli się w słowniki, ale czym są słowa, gdy oczy mówią wszystko...
Ile w Niej zadziwienia, zachwytu i już odwagi :)
Spokojna, uważna, dokładna - gości od progu częstowała uśmiechem,
później miała kilka słów - japońskich :) dla każdego - przybysze
nie zaopatrzyli się w słowniki, ale czym są słowa, gdy oczy mówią wszystko...
A dziś od rana?
12 lutego
NIEDZIELNY PORANEK
Pourodzinowe smakołyki, które pieściły podniebienie, podniebnie unosiły od rana.
NIEDZIELNY PORANEK
Pourodzinowe smakołyki, które pieściły podniebienie, podniebnie unosiły od rana.
Zaległości w "Reportażu o Tobie!"
9 lutego:
COŚ NOWEGO
Coś nowego z szafy córeczki - sukienka-prezent i urodzinowa Pipi.
10 lutego:
COŚ STAREGO
COŚ NOWEGO
Coś nowego z szafy córeczki - sukienka-prezent i urodzinowa Pipi.
10 lutego:
COŚ STAREGO
Zaczytana, moja ukochana Babcia Apolonia (po której córeczka ma drugie imię) wśród pomidorów w roku 1937 letnią porą. Kocham to zdjęcie i uwielbiam dopowiadać sobie do niego historię.Babcia nie pamiętała trzymanej w dłoniach lektury, ale uwielbiała te drobne chwile ze sobą, z książką. Mam cały album na pamiątkę - ile tam zamierzchłej historii, która wciąż żyje zaklęta w fotografii.
piątek, 10 lutego 2012
Lampeduza wodziła za nos i takie efekty oto
Temperatura spadła dziś rano do -20, ale za to w sercu najcieplej, gdyż ogrzewane dobrymi myślami o nadchodzącym od poniedziałku feriowaniu wyczekanym. Są plany, są zamierzenia, pragnienia realizacji, które jaśnieją nade mną, choć wiem, że o wtuleniu w ramiona snu dłuższym i nieprzerwanym nocnym karmieniem mogę pomarzyć, ale mimo tego nie zerwałam jeszcze tej mocnej więzi karmienia, którą miałam rozwiązać po roku - może jeszcze do wiosny?
A wieczór Lampeduzka spędziła z Panem Tau, który kąpiel i układanie do snu miał dziś wyjątkowo tylko dla siebie, bo ja u mamy kolejny tort czarowałam na jutro... i w pewnym momencie otrzymałam takiego oto mmsa:
Przeraziłam się nieco, bo i godzina późna, a telewizor nie włączany przy Malutkiej, a tu takie dziwy i jeszcze ta odległość. Lampeduza wodziła za nos i takie efekty oto. A i tak obserwuję, że Pan Tau jakby na więcej pozwala, jest mniej stanowczy - czy to tak będzie, że to ja będę tym przysłowiowym "złym policjantem"? Czy u Was jest podobnie? Tata puszcza oko, a mama grozi palcem? Oczywiście pędziłam do domu ratować dziecko z rąk telewizyjnego potwora :)
A wieczór Lampeduzka spędziła z Panem Tau, który kąpiel i układanie do snu miał dziś wyjątkowo tylko dla siebie, bo ja u mamy kolejny tort czarowałam na jutro... i w pewnym momencie otrzymałam takiego oto mmsa:
Przeraziłam się nieco, bo i godzina późna, a telewizor nie włączany przy Malutkiej, a tu takie dziwy i jeszcze ta odległość. Lampeduza wodziła za nos i takie efekty oto. A i tak obserwuję, że Pan Tau jakby na więcej pozwala, jest mniej stanowczy - czy to tak będzie, że to ja będę tym przysłowiowym "złym policjantem"? Czy u Was jest podobnie? Tata puszcza oko, a mama grozi palcem? Oczywiście pędziłam do domu ratować dziecko z rąk telewizyjnego potwora :)
czwartek, 9 lutego 2012
ujęła w malutkie dłonie cały swój rok...
Lampeduza - ujęła w malutkie dłonie cały swój rok i powędrowała, niesamodzielnie jeszcze - ale za rączkę - jedną - w drugi ... Pierwszy raz w życiu smakowany tort - jej własny, a i pierwszy raz w życiu zrobiony samodzielnie przeze mnie - dla Niej. Rozsmakowała się w świętowaniu, a to dopiero początek - sobota ciąg dalszy, a i w ferie - znajomi z dziećmi :) Ku mojemu zadziwieniu i lekkiemu rozczarowaniu chwyciła pieniążek, później różaniec, a na końcu, gdy już nacieszyła się zdobyczami, z miną znawcy przeglądała książkę ( na którą skrycie liczyłam) - bo przecież to dla niej nie nowość :)
Zaległości reportażowe
Reportaż o Tobie!
7 lutego:
ULUBIONE ZAJĘCIE
Ulubione zajęcie to robienie zdjęć, a odkąd mam Malutką, to niemalże nie odkładam aparatu - najwdzięczniejsza, wdzięcząca się wdzięcznie i ja wdzięczna za jej wdzięk. Tu harce z tatą - weekendowe- z nieskrywanymi uśmiechami.
8 lutego:
WIDOK Z OKNA
7 lutego:
ULUBIONE ZAJĘCIE
Ulubione zajęcie to robienie zdjęć, a odkąd mam Malutką, to niemalże nie odkładam aparatu - najwdzięczniejsza, wdzięcząca się wdzięcznie i ja wdzięczna za jej wdzięk. Tu harce z tatą - weekendowe- z nieskrywanymi uśmiechami.
8 lutego:
WIDOK Z OKNA
środa, 8 lutego 2012
wtorek, 7 lutego 2012
jej motyle będą trzepotały jeszcze głośniej :)
Dziś jestem czekaniem... takim, które nie może już dłużej czekać.
Jutro święto Lampeduzianki. To najbardziej krągłe, pierwsze najprawdziwsze.
Moje urodziny już dawno mnie tak nie cieszyły, a dziś czuję się jakbym wróciła do momentu dzieciństwa
i odliczała czas do urodzin, który narastał we mnie słodko, w którym trwałam zawieszona, skupiona najbardziej, choć jednocześnie stąpająca najdelikatniej, by go nie spłoszyć, by zachęcić, zaprosić jeszcze mocniej. To jej pierwsze urodziny i zastanawiam się, czy już zawsze będę je przeżywała z tyloma motylami w brzuchu? A jak to będzie, gdy Ona sama nabierze świadomości tego dnia?
Przecież jej motyle będą trzepotały jeszcze głośniej :) Jak ja na to czekam.
Czy Wy też tak reagujecie na urodziny swoich dzieci?
Sięgnęłam po pamiętnik z okresu ciąży i rok temu czułam się podobnie - wracam myślami,
może stąd taki nastrój? Czekałam na nią, będąc jednocześnie z nią we mnie, w szpitalu -
noc przed cesarką... .
Malutki fragment z powyższego wpisu opatrzonego datą 7 lutego 2011 i nagłówkiem 39 tydzień.
A co dla Ciebie Istotko Najważniejsza?
Na początek chcę Ci dać moją dzielność...
byś ostatnie chwile w brzuszku przeżyła w spokoju... .
Tęsknota za Tobą jutro doczeka się zwieńczenia.
Dziś czuję, jutro zobaczę, dotknę.
Jutro święto Lampeduzianki. To najbardziej krągłe, pierwsze najprawdziwsze.
Moje urodziny już dawno mnie tak nie cieszyły, a dziś czuję się jakbym wróciła do momentu dzieciństwa
i odliczała czas do urodzin, który narastał we mnie słodko, w którym trwałam zawieszona, skupiona najbardziej, choć jednocześnie stąpająca najdelikatniej, by go nie spłoszyć, by zachęcić, zaprosić jeszcze mocniej. To jej pierwsze urodziny i zastanawiam się, czy już zawsze będę je przeżywała z tyloma motylami w brzuchu? A jak to będzie, gdy Ona sama nabierze świadomości tego dnia?
Przecież jej motyle będą trzepotały jeszcze głośniej :) Jak ja na to czekam.
Czy Wy też tak reagujecie na urodziny swoich dzieci?
Sięgnęłam po pamiętnik z okresu ciąży i rok temu czułam się podobnie - wracam myślami,
może stąd taki nastrój? Czekałam na nią, będąc jednocześnie z nią we mnie, w szpitalu -
noc przed cesarką... .
Malutki fragment z powyższego wpisu opatrzonego datą 7 lutego 2011 i nagłówkiem 39 tydzień.
A co dla Ciebie Istotko Najważniejsza?
Na początek chcę Ci dać moją dzielność...
byś ostatnie chwile w brzuszku przeżyła w spokoju... .
Tęsknota za Tobą jutro doczeka się zwieńczenia.
Dziś czuję, jutro zobaczę, dotknę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




