A gdy Malutka zasnęła, ja lepiłam dla niej tort - na jutro
Dosłownie lepiłam (pierwszy raz) wierzch z masy, która powstała z roztopionych w kąpieli wodnej Marshmallowsów połączonych z cukrem pudrem.
A jak ona dała się formować, lepić i tak zachwycająco objęła tort.
Jutro efekt końcowy.
wtorek, 7 lutego 2012
poniedziałek, 6 lutego 2012
obecne na wielu krokach... .
Wczorajszy pobyt w Ikei przyprowadził wspomnienia zamglone łzą. Gdy bywaliśmy tam kiedyś, jakoś tak zawsze poruszały mnie dzieci - wszechobecne, wędrujące, dotykające eksponatów, huśtające się, próbujące ciasteczek, potykające się, płaczące ze zmęczenia. Kąciki dla Maluchów wygospodarowane i uwrażliwione na ich potrzeby. Pośród tego wszystkiego stało samotnie moje marzenie - o dziecku... . Niespełnione od razu, wytęsknione, obecne na wielu krokach... . Tak bardzo chciałam być jedną z tych mam - z ciepłą dłonią od dłoni najmniejszej trzymanej z frasunkiem. I wróciłam już jako mama, choć bez córeczki - Lampeduzianki, która została w domu i miałam wczoraj tak ogromne poczucie szczęścia, spełnienia, że czekając na pełną tacę, pozwoliłam sobie na łzy, które przełykałam ze smakiem.
Ile takich marzeń - mamusiowych - czeka wciąż jeszcze na spełnienie???
Ja wciąż dziękuję za moje- zrealizowane.
Ile takich marzeń - mamusiowych - czeka wciąż jeszcze na spełnienie???
Ja wciąż dziękuję za moje- zrealizowane.
sobota, 4 lutego 2012
piątek, 3 lutego 2012
"Źródło"
A dziś Źródło :
Ukochany film, choć przyznam szczerze, że nie oglądałam go ponownie od pierwszego razu - nie odważyłam się, mimo iż takie myśli chodziły mi po głowie. Muzykę znam na pamięć - każdy dźwięk aż po dreszcz. Nie napiszę dziś o nim - jutro... . Seans TV4 godz. 21 - dla tych, co mają telewizory :)
Ukochany film, choć przyznam szczerze, że nie oglądałam go ponownie od pierwszego razu - nie odważyłam się, mimo iż takie myśli chodziły mi po głowie. Muzykę znam na pamięć - każdy dźwięk aż po dreszcz. Nie napiszę dziś o nim - jutro... . Seans TV4 godz. 21 - dla tych, co mają telewizory :)
czwartek, 2 lutego 2012
A dziś w pracy - "...tak mi było, jakby róża przez otwarte wpadła okno".
Dzisiaj na lekcjach były słowa do czwartoklasistów i wiersz, który dla nich wybrałam. Nie ogromne słowa, patosu pełne, ale te prawdziwe - jak Ona - skromne. Było omówienie - dyskusja - jak czują, co znalazły, było też trochę pomocy - mojej - i wyszło doprawdy zaskakująco. Mądre dzieci. A wiersz ? Łatwy, trudny? Pełen środków poetyckich, ubogi w nie? Znany najbardziej, nieznany nikomu - dzieciom - obcy. Prosiłam, żeby posłuchały w domu jak brzmi, gdy się go śpiewa i zdjęcie poetki z młodości odnalazły.
Nic dwa razy się nie zdarza
Wisława Szymborska
Nic dwa razy
Nic dwa razy się nie zdarza
i nie zdarzy. Z tej przyczyny
zrodziliśmy się bez wprawy
i pomrzemy bez rutyny.
Choćbyśmy uczniami byli
najtępszymi w szkole świata,
nie będziemy repetować
żadnej zimy ani lata.
Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.
Wczoraj, kiedy twoje imię
ktoś wymówił przy mnie głośno,
tak mi było, jakby róża
przez otwarte wpadła okno.
Dziś, kiedy jesteśmy razem,
odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?
Czemu ty się, zła godzino,
z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś - a więc musisz minąć.
Miniesz - a więc to jest piękne.
Uśmiechnięci, współobjęci
spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody.
Wisława Szymborska
Reportaż o Tobie!
2 lutego:
KSIĄŻKA
2 lutego:
KSIĄŻKA
Książka - wszechobecna, codzienna - tu- ta najbardziej aktualna ze stolika nocnego - choć nie jedyna na nim, gdzie czytam po trochu, na dobranoc. Znaleziona 18 stycznia i wtedy pisałam tu o niej. Nie na raz, bo mimo niewielkiej objętości, obejmuje treścią, łapie za myśli, jest międzysłowna. Lapidarium VI Ryszarda Kapuścińskiego i zakładka - przyjaciółka pilnująca słów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


