Wczorajsze wieczorne zanurzenie zaowocowało rozmową z Urszulą Antoniak reżyserką filmu Code Blue. Nie była to rozmowa bezpośrednia, a przeprowadzona przez Olę Więcką na łamach Wysokich Obcasów.
Ostatnio bardzo stronię od takiego kina - nie mam siły na dźwiganie takich tematów, uciekam, zamiast się w pewien sposób oswajać - tak jest wygodniej, chowam się, stronię, zamykam oczy. Z wiekiem nabrałam wrażliwości - czy to możliwe?
Jak mówi sama reżyserka - "Code Blue to film nie tyle religijny, ile duchowy". I dalej "Cały projekt wyszedł z tego pomysłu, że śmierć żyje wokół nas. Każdego dnia się o nią ocieramy, ale tego nie dostrzegamy".
"Miałam research, którego wolałabym nie mieć. Zmarł mój mąż i przez pół roku obserwowałam, jak znika wspaniały, piękny mężczyzna, którego znałam. Na końcu ważył 40 kilo, miał złamany kręgosłup, był ślepy, sparaliżowany".
"Bardzo lubię myśleć o lokacjach i postaciach jako o metaforach. Metaforą tego szpitala jest katedra, a pielęgniarka jest mniszką".
A film - kontrowersyjny, trudny, o intymności, której nie chcemy oglądać, "obrażający uczucia" - jak to się niektórym odczuło na Festiwalu w Cannes do tego stopnia, że opuścili seans. Czy się odważę? I czy będę miała z kim o nim porozmawiać?
A ja znalazłam w wywiadzie jeszcze taki smaczek:
"Ludzie rzadko używają języka, żeby coś powiedzieć. Oczywiście język może być używany do wyrażania emocji, dzielenia się nimi, ale częściej służy zakłamywaniu rzeczywistości. Język to taka maszyna do ukrywania rzeczy, do prezentowania siebie w lepszym świetle, do jakiegoś teatru słowa". Piękne!
poniedziałek, 23 stycznia 2012
niedziela, 22 stycznia 2012
Deszczowa niedziela spływa po szybie, ja w chwili dla siebie z latte, Pan Tau z Lampeduzianką w biblioteczce :)
Nagle słyszę wesołą rozmowę przeprowadzoną z samym sobą przez Pana Tau.
- Jeśli chcesz się dowiedzieć co Blanka robi, to ci odpowiem - wywala książki z półki, a jeśli chciałabyś się zapytać dlaczego jej na to pozwalam, to Ci odpowiem, nie chcę żeby się ich bała, żeby miała do nich awersję, żeby były dla niej czymś naturalnym. To ma być coś na co dzień.
Nagle słyszę wesołą rozmowę przeprowadzoną z samym sobą przez Pana Tau.
- Jeśli chcesz się dowiedzieć co Blanka robi, to ci odpowiem - wywala książki z półki, a jeśli chciałabyś się zapytać dlaczego jej na to pozwalam, to Ci odpowiem, nie chcę żeby się ich bała, żeby miała do nich awersję, żeby były dla niej czymś naturalnym. To ma być coś na co dzień.
piątek, 20 stycznia 2012
środa, 18 stycznia 2012
...wśród stosu kolorowych okładek i "lekkich" tytułów ...
Jak ja uwielbiam dźwięk nowej, pierwszy raz otwieranej, książki w twardej oprawie,
później dźwięk zamienia się w zapach, gdy mój nos ląduje między kartkami
i oczy zamykam i dusze otwieram na spotkanie ze słowem,
które tak pięknie ukryte i jeszcze dotyk chłodnych kart - niemuskanych i jestem już jej.
Wracając dziś z dodatkowych zajęć, spowita ciemnością - zostałam poprowadzona przez neon
jednej ze spożywczych z założenia sieciówek, do których coraz częściej wrzuca się najróżniejsze
przedmioty "niezbędne człowiekowi". Stałym punktem jest także książka i jakież było moje zdziwienie,
gdy wśród stosu kolorowych okładek i lekkich tytułów znalazłam niepozorną, białą, na której widniało nazwisko
Ryszarda Kapuścińskiego.
Otworzyłam na chybił-trafił i dostałam zacytowane słowa:
Między Bogiem
a prawdą
jest
trochę miejsca
i to jest
życie
Andrzej Sulima - Suryn, 1990
I od tamtej chwili była już moja. Znikam z nią przedsennie. Dobranoc.
później dźwięk zamienia się w zapach, gdy mój nos ląduje między kartkami
i oczy zamykam i dusze otwieram na spotkanie ze słowem,
które tak pięknie ukryte i jeszcze dotyk chłodnych kart - niemuskanych i jestem już jej.
Wracając dziś z dodatkowych zajęć, spowita ciemnością - zostałam poprowadzona przez neon
jednej ze spożywczych z założenia sieciówek, do których coraz częściej wrzuca się najróżniejsze
przedmioty "niezbędne człowiekowi". Stałym punktem jest także książka i jakież było moje zdziwienie,
gdy wśród stosu kolorowych okładek i lekkich tytułów znalazłam niepozorną, białą, na której widniało nazwisko
Ryszarda Kapuścińskiego.
Otworzyłam na chybił-trafił i dostałam zacytowane słowa:
Między Bogiem
a prawdą
jest
trochę miejsca
i to jest
życie
Andrzej Sulima - Suryn, 1990
I od tamtej chwili była już moja. Znikam z nią przedsennie. Dobranoc.
wtorek, 17 stycznia 2012
poniedziałek, 16 stycznia 2012
...mam wrażenie, że stoję w miejscu...
Uwierzyć nie mogę w to, jak dawno mnie tutaj nie było. Dni płyną w zawrotnym tempie - już połowa stycznia - a ja czasami mam wrażenie, że stoję w miejscu z tyloma rzeczami, a miałam ruszyć z miejsca od stycznia. Ale za to Lampeduzka mknie do przodu jak burza - może jeszcze nie na własnych nóżkach, ale za to zawsze o jeden uśmiech dalej i od soboty z nocniczkiem pod ręką i zastosowaniu zgodnie z przeznaczeniem :)
środa, 4 stycznia 2012
wtorek, 3 stycznia 2012
poniedziałek, 2 stycznia 2012
niedziela, 1 stycznia 2012
Noworocznie
Nad ranem Pan Tau zauważył osobliwą ciszę...
Wieczór filmowy, który zainicjował Pan Tau, a hasło : Kung Fu, więc trwamy tak sobie we Troje - Najmniejsza odpadła w przedbiegach, ja w zerkaniu, a On w zachwycie. Do tego ślimaki i ser kozi - taka równowaga.
A i rozczulający prezent noworoczny od Pana Tau:
Wieczór filmowy, który zainicjował Pan Tau, a hasło : Kung Fu, więc trwamy tak sobie we Troje - Najmniejsza odpadła w przedbiegach, ja w zerkaniu, a On w zachwycie. Do tego ślimaki i ser kozi - taka równowaga.
A i rozczulający prezent noworoczny od Pana Tau:
Subskrybuj:
Posty (Atom)
