sobota, 17 grudnia 2011

Mały Budda ... .



Niedawna sesja spontanicznie wyczarowana za pomocą szala i sypialnianych ozdób - i Bundzia mała przedzielna i w zachwycie nad figurką w płatkach lotosu skrytą, złotem nakrytą, złożeniem dłoni odkrytą... . Co na to wujek Infuat?

wtorek, 13 grudnia 2011

"Przed halnym taka kruchość z człowieka wyłazi" O depresji, kruchości, halnym...

Ostatnio w "Dużym Formacie" przeczytałam niezwykle ciekawy reportaż "Depresja górala" K. Oprzędka i B. Kurasia. Już sam tytuł nieco tłumaczy dlaczego mieszkańcy Podhala targną się na swoje życie dwukrotnie częściej niż ci z innych regionów Polski.

   "Zacząłem szukać w pamięci tych, którzy w ostatnich latach porwali się na własne życie. Było ich wielu, w większości mieli po 20, 30 lat. Zastanawiałem się: może nie wytrzymali pędu do sukcesu, czy weszli w nieudane biznesy, a może mieli problemy w miłości. To byli samodzielni, odważni, honorowi ludzie, ale widocznie nosili w sobie jakąś kruchość, której nikt nie zauważył. Przed halnym taka kruchość z człowieka wyłazi"*.

Kruchość, delikatność ukryta w najsilniejszych, niezauważalna i zaklęta w ciszy przed burzą, w ciszy przed halnym... a lekarstwo?

    "Czasem obrazy syna wracają mi na pamięć. W takich momentach ratuje mnie góralska muzyka. jak kapela zagra czuję taką głębię Tatr, a w niej spokój. Ale najważniejsza jest wiara. Gdybym jej nie miał, mógłbym nie wytrzymać i w tym wszystkim się zatracić. Wiara to nie tylko zdrowaśki, ale też umiejętność bycia samemu. Nie chodzi o to, by uciekać od ludzi, tylko żeby pogadać z Bogiem i odzyskać spokój. Trzeba dużo spacerować po górach, bo tam jest bliżej nieba"*

*A. Gąsienica-Makowski- starosta tatrzański, którego syn popełnił samobójstwo.

sobota, 10 grudnia 2011

Poranek. Dziś moja kolej, by wstać z Malutką Lampeduzką i od najwcześniejszych, jeszcze ciemnych momentów dnia, rozpocząć wspólną zabawę. Wspinanie się i wstawanie wygrywa ze wszystkim. Kawa Inka Korzenna z mlekiem rozgrzewa i rozmawiamy sobie o koko, o gomie, o jelu, o mmmmmmmmie, o kogooo, o papapaa- czytamy Tuwima i Głośne Owady z efektami dźwiękowymi. I dobrze nam.

czwartek, 8 grudnia 2011

Przedwczorajsze mikołajkowanie

Prezentów moc - rozpakowanych z impetem, w zadziwieniu odbierającym mowę Małemu Mikołajkowi Lampeduziemu, który oczarowany gośćmi trwał jak zaklęty...

poniedziałek, 5 grudnia 2011

...za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością

Przesłanie do nadwrażliwych   Kazimierz Dąbrowski

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność - wśród jego pewności
za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi
bądźcie pozdrowieni.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest a przystosowanie do tego co być powinno
za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane
ukryte w was.

Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.

Bądźcie pozdrowieni
za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli
poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować
że jesteście leczeni zamiast leczyć świat
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę
za niezwykłość i samotność waszych dróg
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.

Dzień przed Mikołajkami.

Malutka śpi jak zaklęta - rozczulające pozycje podnoszą mnie na duchu.... a dusza przy niej śmieje się głęboko, bo ona ma poczucie humoru :) Brzmi nieprawdopodobnie - a jednak - gdy się przy niej wygłupiamy - śmieje się wnieboglosy - ogólnie śmiech jest jej codziennym towarzyszem, a i cierpliwość - ile jej w takim Małym Skrzacie.
Jutro Mikołajki... pierwsze Lampeduzianki i jej rodziców z Nią. Prezenty już prawie zapakowane, by było co szarpać, co rozrywać, co tarmosić, drzeć, czym rzucać. Nawet ma specjalną sukienkę na tą okazję.
    A ja - kręgosłupowo podłamana - z plastrem na krzyżu promieniującym na serce... .

piątek, 18 listopada 2011

Już pachnie weekendem...

Już pachnie weekendem... to wspaniały zapach przyjaźni na wyciągniecie ręki,
po zachwyt,
z rozmowami do rana - na to warto czekać pół roku - tyle minęło od ostatniego spotkania.

A poprzedni weekend Lampeduzi kuzyn namaszczony krzyżmem świętym,
a światło trzymał Pan Tau - dumny tata chrzestny.
Dwujęzyczne przyjęcie poza słowami...

poniedziałek, 7 listopada 2011

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...